Pies w studiu tatuażu! Super, kocham pieseczki! Pies!? O nie, nie, nie, a sterylność? A klienci z alergiami? Czy w studiu tatuażu mogą przebywać zwierzęta?

Dziś opowiemy sobie trochę o temacie, który budzi niezłe kontrowersje. Czyli czy zwierzęta mogą przebywać w studiu tatuażu? Przygotowywałam się do tego tematu długo, pobieżnie pytając kolegów i koleżanek po fachu o ich zdanie, konsultując sprawę z sanepidem oraz wertując przepisy – bo tak naprawdę te dwa ostatnie aspekty są decydujące.
Są ludzie, którzy lubią zwierzęta i nie mają nic przeciwko, są też ludzie, którzy uważają, że wiele miejsc, to nie miejsca dla zwierząt. Wielu tatuatorów przyprowadza swoje zwierzaki do pracy. Ja należę do tych osób, które zabierają psa ze sobą śmiało do baru, do kawiarni, na obiad, bo moje psie dzieci potrafią się zachować. Jednak do tematu podejdę bez emocji i nie będę oponować za żadną stroną. Spójrzmy na suche fakty.

Ps. Na zdjęciu moje kochane psie dziecko, jedno z dwóch – Kropka Dzidziuń Międlikocyk. 😀

STERYLNOŚĆ POD ZNAKIEM ZAPYTANIA

Często źle używane słowo – sterylność. Nie ma czegoś takiego, jak sterylny lokal. Studio tatuażu pracuje wg. standardów bhp i zachowuje maksimum higieny. Jedyne, co jest sterylne, to zapakowane w jednorazowe blistry igły, gryfy, tacki na tusz (tu nie zawsze, w większości korzysta się z jednorazowych kubeczków), które mają bezpośredni kontakt z organizmem klienta. I proszę tutaj się nie bulwersować, sterylne warunki istnieją jedynie w bańce próżniowej. Nawet sala operacyjna nie jest sterylna. Musimy tu wziąć pod uwagę czynnik ludzki, każdy z nas przenosi na sobie rożnego rodzaju alergeny, drobnoustroje – na ubraniach, butach, włosach, nie raz i nie dwa nie zdajemy sobie sprawy, co bytuje w nas samych. Nie widziałam studia tatuażu, po którym chodzi się w workach ochronnych na obuwie, ba, nawet w szpitalach często tak nie jest. Ps. Niesamowicie duży procent osób nie myje rąk po wyjściu z toalety (sic!), a potem dotyka wszystkiego naokoło. Bardzo wielu ludzi, odczuwamy to często w komunikacji miejskiej, nawet nie dba należycie o higienę osobistą. Wiadomo – zwierzęta przenoszą na sobie różne rzeczy, ale my też. Psie łapy depczą po wszystkim, po czym depczą nasze buty, w których chodzimy po studiu i nosimy. Natomiast zwierzęta mają to do siebie, że gubią sierść, ona unosi się wszędzie i przyczepia do wszystkiego – jest to pewne zagrożenie, ale o tym powiem za chwilę. 

BEZWZGLĘDNE NIE, A MOŻE?

To jest całkiem prosta sprawa – jeśli mamy zachować najwyższe standardy higieny – sala zabiegowa musi pozostać wolna od zwierzaków. O ile pieseczki, te dobrze wychowane, siedzą sobie grzecznie w miejscu, koty włażą wszędzie, gdzie im się podoba. A to jest niedopuszczalne. Wiem też, jaki problem jest z unoszącą się wszędzie sierścią – w końcu mam ją nieraz nawet w śniadaniu. Fakt faktem, jeśli ktoś posiada w domu zwierzę, świeży tatuaż tak czy siak narożny jest na kontakt z kłakiem, jednak w studiu wszystko musi się odbyć jak Bóg przykazał, co klient robi w domu, to już jego odpowiedzialność. Natomiast czy są jakieś przeciwwskazania do tego, by zwierzaki przebywały w pomieszczeniach poza salą zabiegową, jeśli ta oczywiście jest oddzielona (drzwi, taka piękna sprawa)? Rozważmy to poniżej.

GDY KLIENT MA ALERGIĘ

To jest kluczowy problem, klient może być alergikiem. Przyjrzyjmy się mechanizmowi alergii na zwierzęta. Wg. badań, częściej występuje „alergia na koty” niż na psy, natomiast uczula głównie naskórek i wydzieliny zwierząt, sierść w drugiej kolejności. Winowajcą jest białko zawarte w zwierzęcych wydzielinach. W domu, w którym mieszka futrzak, znajdują się wysuszone cząstki jego śliny, które obecne są na dywanach, kanapach i posłaniach. Wraz z ruchem powietrza przenoszą się na nasze ubrania, dywany i ręce, a później do naszego układu oddechowego, wywołując reakcję alergiczną. Co grozi klientowi? Szok anafilaktyczny w tym wypadku jest rzadkością, zaraz powiem dlaczego. Klient raczej zacznie kaszleć, oczko będzie łzawić, spojówki się podrażnią, może dojść do dyskomfortu przy oddychaniu w wypadku astmy. Dlaczego szok anafilaktyczny jest rzadkością? Otóż alergeny, jeśli chodzi o zwierzęta, znajdują się właściwie wszędzie. Stwierdza się je na przykład w kurzu pobranym np. z centrów handlowych czy środków komunikacji miejskiej, a także w nowych mieszkaniach, w których nigdy nie było zwierząt. Te alergeny przenoszą miedzy innymi osoby takie jak ja. One są na moim swetrze, w moich włosach, w moim lunchu, który sobie jem w przerwie od pracy. Trudno jest ograniczyć jakikolwiek kontakt ze zwierzętami domowymi i alergenem, gdyż w dzisiejszych czasach te zwierzęta tuptają z właścicielami w wiele miejsc. Mamy tutaj na szali porządny dyskomfort naszego klienta alergika, który jest dużym minusem przyprowadzania zwierząt do studia.

GDY KLIENT SIĘ BOI 

Ludzie mają różne lęki. Jedne uzasadnione, inne mniej. Trzeba to uszanować. W związku z tym lęk przed zwierzętami, który się zdarza, też tworzy problem. Tatuaż to już wystarczający stres, nie potrzeba dodatkowych fajerwerków.

GDY KLIENT NIE LUBI ZWIERZĄT

Tu akurat zdanie mam wyrobione i niezmienne. Nie lubię w życiu wielu rzeczy, mimo to, muszę się z nimi stykać. Nie lubię dzieci, jednak są one wszędzie w przestrzeni publicznej i nie mogę wymagać, by ze względu na moje nielubienie, matki zamykały się z pociechami w domu i nie wychodziły z nimi np. do restauracji. Trzeba koegzystować, spotykać się z sytuacjami, które bywają dla nas niewygodne i już. Jeśli w studiu jest kot, a my kotów nie lubimy, po prostu, nie jest to lęk, nie jest to stan zdrowia, ot jakaś tam niechęć, to trudno, trzeba wziąć tego kota na klatę.

CO NA TO PRZEPISY 

Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 17 lutego 2004 r. w sprawie szczegółowych wymagań sanitarnych, jakim powinny odpowiadać zakłady fryzjerskie, kosmetyczne, tatuażu i odnowy biologicznej, głosiło, iż:
§ 9. Niedopuszczalne jest:
2) wprowadzanie zwierząt do zakładu.
Głosiło. Czas przeszły, gdyż ten przepis się zmienił. Obecnie studia tatuażu, salony fryzjerskie i kosmetyczne funkcjonują na tej samej zasadzie, co gastronomia, a mianowicie nowa, obecnie obowiązująca ustawa (ustawa z 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi) nakłada na właścicieli, posiadaczy i zarządzających nieruchomością obowiązek utrzymywania jej w należytym stanie higieniczno-sanitarnym w celu zapobiegania zakażeniom i chorobom zakaźnym, co w szczególności obejmuje prawidłowe postępowanie z odpadami, z powyższego – jak można łatwo zauważyć – nie wynika żaden bezpośredni zakaz odnoszący się do wprowadzania zwierząt na teren studia. Zwierzę nie może zagrozić utrzymaniu należytego stanu sanitarno-higienicznego, więc nie powinno mieć wstępu do sali zabiegowej. Natomiast poczekalnia, pomieszczenie socjalne – to już inna para kaloszy. 

PRZESTRZEŃ DLA KLIENTÓW I TATUATORÓW

Koniec końców, jak zwykle bywa, racja leży gdzieś po środku (moralna racja, przepisy mówią jasno, jest to decyzja właściciela studia, przy czym higiena na pełnej). Tatuatorzy tworzą przestrzeń w studiu przede wszystkim przyjazną sobie – nie obrażajcie się. Klientów jest dużo, są różni, jedni cieszą się na widok pieseczka, inni krzyczą w przerażeniu, jednak klient przychodzi, pobędzie, wychodzi. My spędzamy w studiu większość doby, kilka, kilkanaście godzin dziennie, codziennie. Dlatego, jako zespoły ludzi, tworzymy przestrzeń, w której nam się dobrze żyje i funkcjonuje. Z drugiej strony, klient może nie życzyć sobie zwierzęcia w swojej obecności, jednak uważam, że uzasadnienie zdrowotne lub emocjonalne powinno być na miejscu, nie naszpanowanie i wydziwianie. Wiele super studiów w Polsce ma na pokładzie czworonoga. W tym nasze. W przypadku Friends Project, nigdy nie spotkałyśmy się z negatywną reakcją na psa właścicielki studia. Natomiast jeśli zwierzak jest dla was problemem, napiszcie, zadzwońcie, powiedzcie nam o tym. Jesteśmy ludźmi, zrozumiemy, nikomu się nic nie stanie, jak futrzak nie przyjdzie akurat w ten dzień do studia z nami. Komunikacja to piękna rzecz. Jeśli nie wiecie, czy bytuje zwierzątko w danym studiu, pytajcie śmiało! Nic się nie wstydźcie.

KTO JEST GRZECZNYM PSEM?

Bardzo ważne spostrzeżenie – zwierzęta, z którymi spotykam się jeżdżąc na guest spoty do różnych studiów w Polsce są dobrze wychowane. Grzecznie zajmują się sobą. Śpią w kąciku, nie plączą się pod nogami, przychodzą się pogłaskać, jeśli są do tego zaproszone. Taki zwierzak, który nie obskakuje klienta, nie domaga się atencji 24 na dobę od swojego ludzkiego rodzica, nie szczeka/miauczy na nowo przybyłe osoby, nie włazi do sali zabiegowej, umie utrzymać czystość, nie powinien być przeszkadzajką na drodze do wymarzonego tatuażu, o ile wy, klienci, czujecie się komfortowo z tym, ze on przebywa w studiu oraz wasz stan zdrowia pozwala na kontakt ze zwierzęciem.

Jakie jest wasze zdanie na temat zwierzaków w studiu? Spotkaliście się kiedyś z taką sytuacją? Opowiadajcie! 😉

Konstancja Żuk Żuk Tattooing

Więcej na temat zasad BHP w studiu tatuażu dowiecie się od Konstancji podczas Konferencji Tatuatorskiej Warszawa 2019, na którą już teraz możecie nabyć wejściówki na naszej stronie. 🙂

Facebook Comments

:
Back

Zapisz się na wydarzenie

Dołącz do nas na Facebooku

Najnowsze wpisy